Kuchnia
Może trudno w to uwierzyć, ale głównym powodem, dla którego Europejczycy I skolonizowali Afrykę Południową, były żywność i wino. Na początku XVII w. zajęcie Indii Wschodnich przez Holendrów przyniosło gwałtowne nasilenie się ruchu wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Po trzech miesiącach podróży statki cumowały w Zatoce Stołowej, aby uzupełnić zapasy słodkiej wody. Przy obecnej ulicy Adderley do dziś istnieją ogrody warzywne, założone przez Jana van Riebeecka, pierwszego gubernatora Kraju Przylądkowego, które później zostały przekształcone w ogród botaniczny. W powstałej tu osadzie - potem nadmorskiej wiosce, a w końcu miasteczku - królowała pożywna i treściwa kuchnia holenderska. Stopniowo jednak pojawiały się kulinarne nowinki z Indii Wschodnich: duszone mięso przyprawiano goździkami, cynamonem, szafranem, anyżem, miąższem tamaryndowca, czego nie żałowano także przy robieniu ciast, domowych cukierków, słodyczy i przetworów. Składnikiem wielu potraw szybko stał się ryż - spadek po holendersko-indonezyjskiej rijstafel, podobnie zresztą jak orientalne marynaty i przyprawy. Wszystkie te elementy nadal odgrywają dużą rolę w boerekos - tradycyjnej kuchni Afrykanerów. Na kuchnię Kraju Przylądkowego wpływ miał nie tylko handel przyprawami, ale również indonezyjscy niewolnicy, zakładnicy polityczni i uchodźcy, których rodziny modyfikowały stare holenderskie przepisy, wzbogacając je o smaki rodem z Bengalu, Jawy, Wybrzeża Malabarskiego, Cejlonu i Malajów. Po dziś dzień banan w języku afrikaans określa się malajskim słowem piesang, a niewielkie kawałki mięsa pieczonego na krótkim ruszcie zwą się sosatie (zniekształcone indonezyjskie sate). Bobotie - smakowity pieczony klops z dodatkiem łagodnego curry i słodkiego lub kwaśnego sosu - wywodzi się z Jawy i najlepiej smakuje z pikantnym sosem owocowym (blatjang).